Partnerzy wyprawy:



















Patronat medialny:













 
Relacja prasowa 25.08.07
JUŻ PO!

Wróciliśmy, wszyscy jesteśmy cali , zdrowi, zadowoleni. Wracaliśmy każdy w swoim tempie, mimo tego widywaliśmy się na trasie, nawet Jurka i Roberta dogoniliśmy na granicy ukraińsko polskiej. Czekali ponad 7 godzin w kolejce, którą my pokonaliśmy w 17 minut ( o szczegółach może kiedyś jeszcze napiszę...) . Tuż za granicą pożegnaliśmy się juz na dobre. Jurek z Robertem szukali miejsca na ostatni dziki nocleg, Adam z Grażyną pognali wprost na Hel zupełnie inną trasą, Artur z Witkiem utknęli w kolejce na innym przejsciu granicznym, nasz LR Discovery, o własnych siłach, kolejny raz, dowiózł nas do domu
                                                                                             
Relacja prasowa 14.08.07
Szlakiem Benedykta Polaka to raczej....śladem Tien-Shan Expedition!!!!

Od samego rana gimnastyka artystyczna pod autem, innymi słowy rzeżbienie w g...nie. Efekt: po dwóch godzinach jesteśmy zlani potem i oblepieni błotem ale auto hamuje ( jednym kołem tylko ) . Jeszcze toaleta przy pomocy mokrych chusteczek dla niemowląt i można ruszać do miasta. Przed nami Kuzaly, miasto wielbłądów i Lexusów, sam nie wiem czego tu wiecej na kilkunastu ulicach.
                                                                                             
Relacja prasowa 13.08.07
TRZYNASTY PIĄTEK? NIE, PONIEDZIAŁEK.

Problemy zaczęły się od tego, że Adam i Jurek ruszyli dziś przed resztą grupy, nie znając trasy. Zanim cały sznur aut wyruszył za nimi, straciliśmy łączność. Calutki dzień próbowaliśmy śledzić ich ślady na pylistych dróżkach lub w trawie. Oni błądzili a my za nimi.
                                                                                             
Relacja prasowa 12.08.07
Zaraz po starcie z obozowiska przy wraku statku , na dnie Morza Aralskiego, zaskakują nas piaskowe wydmy, wśród których sterczy rura wyrzucająca w górę wodę – niewiadomo skąd i po co . Okazja do kąpieli i mycia aut po wczorajszym taplaniu ich w stepowych błotach, wydaje się niepowtarzalna.
                                                                                             
Relacja prasowa 11.08.07
Ruszamy rano z plaży Morza Aralskiego a właściwie z jego oddzielonej groblą części, która wciąż zasilana jest przez rzekę Syrdaryia. Morze Aralskie kilkukrotnie zmniejszyło swój rozmiar w czasie ostatnich dekad. Jest to wynik intensywnej melioracji kraju, rzeki zlewiska tego morza nie dostarczają wystarczającej ilości wody i morze wysycha.
                                                                                             
Relacja prasowa 10.08.07
KOMPLETNY SKŁAD EKSPEDYCJI POZDRAWIA Z PLAŻY MORZA ARALSKIEGO.

Plaża bardzo szeroka i długa po horyzont. Na niej wszystkie sześc. aut Tien Shan Off-road Expedition i zadowolone załogi. Swietna widoczność, zachodzące słońce i Morze Aralskie. Wszyscy opowiadają o swoich przygodach. Nie dam rady opisać wszystkich awarii , jakie dotykały auta uczestników.
                                                                                             
Relacja prasowa 09.08.07
Dzisiaj przygrzało tak, że nawet Komandir przywdział krótkie gatki. Temperatura w cieniu ( naszych aut, bo innego cienia na kazachskim stepie brak ) przekroczyła 46,6 stopni. 10 stopni różnicy miedzy nami a otoczeniem wywołało duże zamieszanie w naszej lodowce.
                                                                                             
Relacja prasowa 08.08.07
Poranna kąpiel w rzece, oddalonej o metr od naszego legowiska, dobrze nam robi. Odkąd w Disco ostatecznie przestały się otwierać tylne drzwi ( naprawdę zamek stanął na amen ), śpimy na glebie , korzystając z gościnności plandeki Jurka i Roberta. Na szczęście temperatury coraz wyższe i niebo gwiażdziste nad nami.
                                                                                             
Relacja prasowa 07.08.07
UZBEKISTAN

Po całym dniu jazdy w upale zakładamy obóz nad małą , czystą rzeczką. Na granicy Tajikistanu z Uzbekistanem odprawiliśmy się jako pierwsi. Reszta czeka jeszcze. Odprawa po stronie uzbeckiej miła i bezproblemowa, chociaż zasada : tylko jedno auto na przejściu znacznie wydłuża czas oczekiwania. Niestety tajicki celnik zepsuł całe pozytywne wrażenie o tym kraju, z którym wszyscy mięliśmy nadzieje stamtąd wyjechać.
                                                                                             
Relacja prasowa 05-06.08.07
DROGA PRZEZ PIEKŁO nr M41

Jesteśmy wykończeni dwoma dniami na drodze M 41. Planowaliśmy pokonać ten odcinek przez jeden dzień. Rzeczywistość jest okrutna. Trzy dni w tym tempie nie wystarczą. I nawet widoki już tak nie cieszą, skoro trzeba pokonywać drogę pełną metrowych dziur zamaskowanych kurzem w towarzystwie setek załadowanych Kamazów i Ziłów, które nie zawsze jest jak minąć.
                                                                                             
Relacja prasowa 04.08.07
PAMIR KONTRATAKUJE

Zaraz po wyruszenia z obozowiska napotykamy na posterunek wojskowy, gdzie jak zwykle trzeba się zameldować. Za posterunkiem odnajdujemy zagubione załogi, akurat jedzą śniadanie. Skompletowani ruszamy dalej, na resztkach paliwa dotaczamy się do Khorog. Miasto nieduże, tłumy miejscowych lansują się przechadzając w obu kierunkach główną ulicą miasta.
                                                                                             
Relacja prasowa 03.08.07
PAMIR KONTRA HINDUKUSZ

Rano wiało od jeziora tak mocno, że trudno było zjeść śniadanie. Wystartowaliśmy z ambitnym planem objechania jeziora Jashilkul i dotarcia do miejscowości Shazud położonej u stóp szczytu Skalisty ( 5707mnp). Wprawdzie droga była dobra, jednak napotkani miejscowi uprzedzili nas , ze droga jest zaminowana i nie należy tam się pchać. Jednogłośnie ustaliliśmy natychmiastowy odwrót.
                                                                                             
Relacja prasowa 02.08.07
PAMIR – JAKI I ROWERZYSCI

Rano wiatr ustał i naszym , dopiero otwartym, oczom ukazuje się widok cudownego jeziora otoczonego białymi szczytami. Jest coraz cieplej. Zwijamy obóz i w drogę. Jakość ropy i niedobór tlenu w powietrzu daje się we znaki wszystkim silnikom. Wielkie czarno siwe chmury dymu oznaczają sukces – udało się odpalić. Opuszczamy gościnny brzeg jeziora. Droga przez Pamir jest asfaltowa i pozwala rozpędzić auta ( z górki ) do przyzwoitej prędkości.
                                                                                             
Relacja prasowa 01.08.07
PAMIR – PIERWSZE STARCIE

Startujemy dziś ze słonecznych przedmieść kirgiskiego miasta Osh, temperatura już nad ranem znacznie przekroczyła 30 stopni. Gnamy w stronę granicy z Tajikistanem. Droga ta prowadzi również do granicy z Chinami, dopiero wysoko w górach, w miasteczku Sarytasz rozdziela się definitywnie. Do tego czasu brniemy po górskich serpentynach wraz z 40 tonowymi tirami, co wydaje nam się nieprawdopodobne.
                                                                                             
Relacja prasowa 31.07.07
KRAINA OZZ ( OSH ) i jej stolica ( cd )

Pięknie tu i góry wysokie. Kierowców bilą dziś ręce od kręcenie. Zakręty, których brakowało nam przez setki kilometrów kazachskiego stepu zgromadziły się tutaj. Dwie opcje dzisiejszego dnia: serpentyny szutrowe w gore lub w dol. Przecinamy tez kilka wąwozów z małymi, o tej porze roku , rzekami. Widoki – nie chce Was zanudzać nieudolnymi opisami – są obłędne.
                                                                                             
Relacja prasowa 30.07.07
KRAINA OZZ ( OSH )

Po mrożnym poranku słoneczko podniosło temperaturę do prawie 30 stopni mimo, że przez cały dzień jeżdziliśmy ( 350km ) pomiędzy 1700 a 3350 mnp. Wzdłuż chińskiej granicy przedzieramy się w stronę Tajikistanu. Gęstość zaludnienia bardzo spadła, za to jesteśmy na całej trasie obserwowani przez tysiące świstaków. Głośno pogwizdują gdy przejeżdżamy, staramy się robić im zdjęcia ale uciekają szybko do swoich norek.
                                                                                             
Relacja prasowa 29.07.07
Issyk Kul i Song Kul

Dzień zaczynamy od podziwiania widoków, z jednej strony górskie szczyty pełne śniegowych czap, z drugiej strony to samo.....a w środku niesamowity błękit jeziora Issyk- Kul.

Jezioro to jest imponujące, 178 km długości, 68 km szerokości.
                                                                                             
Relacja prasowa 28.07.07
Rano budzi nas przepiękna słoneczna pogoda. Jurek z Robertem wymieniają klocki hamulcowe i dociągają łożyska tylnich piast.
Przed godziną 11.00 wszyscy spokojnie wyjeżdzamy w kierunku miasta Karakol....niestety planowany przejazd drogą A364 do miejscowości Bargson jest niemożliwy ponieważ mosty zostały zerwane przez rzekę.
                                                                                             
Relacja prasowa 27.07.07
Rano na szczęcie przestało padać, ale słońca nie widać. Wiemy że przed nami jeden z najciekawszych dni wyprawy. Ruszamy pełni nadziei na niesamowite widoki, choć chmury trochę nam psują humor. Powoli pniemy się metr za metrem, pogrążając się co jakiś czas w bieli chmur aż do przełęczy na wysokości 3822 m npm. Droga miejscami pokryta śniegiem, gdy wczoraj wieczorem atakował nas deszcz to na przełęczy padał śnieg...w końcu to koniec lipca, więc dlaczego nie.
                                                                                             
Relacja prasowa 26.07.07
Poranne słońce spotęgowało jeszcze wrażenia estetyczne. Prawie do południa cieszymy oczy pięknem otaczających nas gór. Skalne ściany pionowo wspinają się do nieba a gigantyczne głazy, które z nich odpadły, zdobią polanę, na której obozujemy. Droga powrotna dostarcza atrakcji wizualnych i offroadowych. Rzeka płynąca dolina jest tak wartka, ze z łatwością zabrałaby każde auto przy próbie jej przekroczenia. Tym razem jest drewniany mostek, nawet wytrzymał. Powoli zjeżdżamy do Karakol, gdzie oddajemy się uciechom kulinarnym w jedynej w mieście restauracji.
                                                                                             
Relacja prasowa 25.07.07
KRAINA MIODEM I MLEKIEM KOBYLIM PŁYNĄCA.

Dziś opuszczamy Kazachstan. Po noclegu na połoninach 2000 mnp zjeżdżamy do ostatniej przed granicą miejscowości Qargara celem dokonania drobnych napraw. Trzeba też zrobić zakupy żywnościowe oraz paliwowe. Drogą która przypomina ser szwajcarski jedziemy w kierunku granicy. Spotykamy samotnego Niemca podróżującego rowerem.
                                                                                             
Relacja prasowa 24.07.07
KANION

Poranek zaskakuje nas niesamowitym widokiem....jest pięknie !!!

Przed nami błękitne lustro jeziora otoczone surowymi górami. Zachwyceni krajobrazem powoli zwijamy obóz, aby udać się do jednego z najważniejszych miejsc naszej wyprawy, kanionu Charyn.

Po 20 kilometrach stajemy przed bramką parku narodowego, gdzie uiszczamy opłatę 460 tengów ( ok. 12 zł) ...i wjeżdżamy dalej samochodami.
                                                                                             
Relacja prasowa 23.07.07
ZIMNA WOJNA NAD CIEPLYM JEZIOREM.

Dziś od rana zwiedzamy pozostałości bazy rakietowej ...........Poszczególne instalacje są bardzo rozproszone na wielkim obszarze ( 150 km2 ). Dziesiątkami kilometrów jedziemy solidną betonową drogą wewnątrz bazy. Wciąż wyłaniają się nowe instalacje, kopuły radarowe, schrony, koszary, rozdzielnie prądu i wiele innych, których przeznaczenia możemy się tylko domyślać. Nie ma kogo zapytać, przewodników turystycznych po tego typu zakazanych obiektach tez brak. Wrażenie jest niesamowite. Gigantyczne konstrukcje z litego betonu i stali. Do jednego ze schronów wjeżdżamy samochodami.
                                                                                             
Relacja prasowa 22.07.07
NIC W PRZYRODZIE NIE GINIE – ANDRZEJ SIĘ ZNALAZL.

Zadzwonił z poczty w Uralsku. Wprawdzie to ponad 2000 km od nas ale umówiliśmy już punkt spotkania za 3 dni. W tym czasie pospawał do kupy auto, wymienił łożysko sprzęgła ( jedyne łożysko dostępne w serwisie Nissana w Samarze było to właśnie łożysko sprzęgła do jego modelu! ) , hamulce tez zrobił. Teraz, gdy jego auto jest już ok ( kolejny raz ślemy " offroadowe pozdrowienia " serwisowi, który w Polsce przygotowywał jego auto do wyprawy ) , jesteśmy spokojni, ze zdąży na spotkanie. To doświadczony podróżnik, który dobrze zna kazachskie stepy.
                                                                                             
Relacja prasowa 21.07.07 23:55
Z naszych porannych planów niewiele wyszło. Ogromne dziury w drogach, miedzy którymi trzeba gęsto lawirować, pokonały nas. Tempo spada, morale także. Niektórzy oczekiwali tu dróg jakości i długości Stryków – Poznań i teraz są zawiedzeni, ze tu on-road = off-road.
                                                                                             
Relacja prasowa 21.07.07 8:30
Kazachstan Wita !!!!!

Od wczorajszego popołudnia już jesteśmy w Kazachstanie.

Granica przebiegła idealnie...godzinka po Rosyjskiej stronie i pół godzinki po Kazachskiej.

Najbardziej zdziwieni byli celnicy że nie mamy broni ze sobą jadąc w taką trasę...chyba myśleli o Krigizji i Tadżykistanie bo mowili nam „pa szto tam jedietie, kak tam wojnaa"
                                                                                             
Relacja prasowa 19.07.07
Dzień zaczyna się pechowo, Andrzej w Patrolu kolejny raz łapie gumę już przy wyjeżdzie z obozowiska. My ruszamy na poszukiwanie „awto-zaprawki" ,musimy dolać olej do reduktora – co udaje nam się po jakiś 100 km.

Zadowoleni z serwisu ruszamy dalej, ale po chwili naszą monotonną dojazdowówke przerywa przemiłe jeziorko z piaszczystym brzegiem.
                                                                                             
Relacja prasowa 17.07.07
Wczoraj wjechaliśmy do Rosji. Przekroczenie granicy za Charkowem zajęło nam dwie godziny bardzo dobry wynik uzyskany znów dzięki pomocy naszego przyjaciela z ukraińskiego oddziału Interpolu. Dzięki niemu oszczędziliśmy nie tylko czas ale i kasę. Jeszcze na Ukrainie zatrzymani zostaliśmy przez policje za znaczne przekroczenie prędkości. Policjanci zażądali po 100USD od auta i już po chwili musieli się słono tłumaczyć naszemu pułkownikowi, który dowodzi zespołem do zwalczania korupcji na Ukrainie. Chłopcy salutowali gdy odjeżdżaliśmy.
                                                                                             
Relacja prasowa 15.07.07
Jeszcze jedziemy, chociaż każdy już marzy o odpoczynku. Do Charkowa jeszcze 350 km, jest wiec trochę czasu żeby powspominać. Nasz wyjazd: jak zawsze na ostatnia chwile zostaje najwięcej rzeczy, pakowanie skrzynek, zakupy, dokręcanie ostatnich śrubek w autach...Cala noc z piątku na sobotę upływa w ten właśnie sposób. Nerwowo jednak nie jest, wszyscy zadowoleni . Czekaliśmy w końcu na ten dzień od dawna.
                                                                                             
Relacja prasowa 13.07.07
W dniu 14 lipca o godz. 9.30 spod budynku Telewizji TVN wyruszy nasza ekspedycja. Wszystkie przygotowania dobiegły końca i startujemy. Przed nami 16 000 km przez Ukrainę, Rosje, Kazachstan, Kirgizje, Tadżykistan i Uzbekistan.
                                                                                             
Content Management Powered by CuteNews




         ____________________________________________________

      Copyright © 2007 Tien-Shan.pl